Odwiedzając mojego bloga w miarę regularnie dało się zauważyć, że stałem się wielkim fanem serii Xenoblade... Tak naprawdę "od pierwszego wejrzenia". Wspominałem o tym chyba przy każdej możliwej okazji, ale i tak wspominam o tym również teraz. Z czasem dodałem również na bloga tag Xeno, który przekieruje was do wpisów, gdzie wspominam o wymienionej serii. Taka miłość musiała się przerodzić w coś większego.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wii U. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wii U. Pokaż wszystkie posty
Dwa lata temu oprócz oficjalnego startu tego prywatnego kącika, gdzie wypisuję te wszystkie swoje wypociny, pojawiła się gra, którą jarałem się niesamowicie. Swego czasu hype osiągnął taki poziom, że walnąłem pięścią w stół i powiedziałem "kupuję Wii U dla tej gry". Mowa oczywiście o Xenoblade Chronicles X (no i wiadomka, że Rayman Legends był równie ważny w podjęciu decyzji). Tak, to nie Zelda (o której wtedy i tak nic nie było wiadomo), ani Mario Kart 8 kazały wyskubać mi ostatnie zaskórniaki, tylko godny następca niespodziewanie dobrego kolosa z Wii.
Od ponad 10 lat wszyscy czekają na "normalną" kontynuację Raymana 3, co chyba nie jest wielką tajemnicą. Krzyczymy, błagamy, ale nic z tego. Ubisoft jest nieugięty i nie chce ciągnąć wątku z Mroklumami. Popierdółkowatego sequela dostali tylko posiadacze GBA, a i tak prawie w całości był kalką wydarzeń z Hoodlum Havoc. Przez Kórliki Rayman zginął w odmętach archiwów innych tytułów. Ale w 2011 roku dostaliśmy Rayman: Origins, który swoim gameplayem w pewnym stopniu powrócił do klasyki gatunku. Jak się okazało, gracze świetnie się bawili, a i sprzedaż nie zawiodła magików Ubi. W 2013 roku na rynku pojawił się sequel...
Prezentacja Nintendo Switch za nami! Poznaliśmy cenę, akcesoria, kilka gier... i niestety tylko tyle. Sama konsola zdaje się, że podzieliła nie tylko branżę, ale i fanów grania. Teraz burza jest jeszcze głośniejsza i nie ucichnie do samej premiery. A ta niedługo, bo już trzeciego marca. Na całym świecie!
Od momentu zobaczenia Switcha w ubiegłym roku jestem pozytywnie zaskoczony i nastawiony na ten sprzęt. Oczywiście z umiarkowaną dozą ostrożności. W międzyczasie dostaliśmy tak ogromną ilość plotek, aż człowieka mogła rozboleć głowa, a ja sam bardzo denerwuję się czytając różnego rodzaju głupoty. Dobrze, że większość z nich zdołałem uniknąć.
To już przedostatni odcinek przygotowywania się do Breath of the Wild przypominając sobie poprzednie odsłony serii. Zostali mi dwaj ulubieńcy, którzy często są pomijani / nielubiani. Do The Legend of Zelda: A Link to the Past sam musiałem długo się przekonywać. Pierwszy raz tą część testowałem na GBA 12 lat temu i rzuciłem w kąt po na bardzo długi czas. W końcu, pierwszym przejściem mogę się pochwalić zaledwie 3 lata temu. Zachwyciłem się, pomimo bardzo odległej premiery i nie mogłem uwierzyć, że kiedyś nie potrafiłem zmusić się do tak dobrej pozycji, co by nie mówić – jednej z najlepszej w serii.
Trzeba to powiedzieć na wstępie – jeśli nie lubisz trudnych gier w stylu retro, nie ma co podchodzić do Olympia Rising. Całą resztę jednak zapraszam do sprawdzenia czemu to ciekawa alternatywa dla wielu innych jakże podobnych gier niezależnych. Gra została sfinansowana na Kickstarterze w 2014 roku i rok później trafiła na PC-ty i maki. W tym roku dostali ją również posiadacze Wii U.
Budząc się rano nie przypuszczałem, że akurat dzisiaj ni z gruchy ni z pietruchy dostaniemy prezentację najnowszej konsoli Nintendo. Była to pierwsza rzecz, jakiej się dzisiaj dowiedziałem, przez co na początku w ogóle w to nie uwierzyłem – ot kolejna porcja plotek i ploteczek, jakimi jesteśmy karmieni od dawna. Dobijało mnie tyle dywagacji, bezsensownych zgadywanek, przypuszczeń, domysłów – ktoś rzucił jakieś hasło kompletnie od czapy cała reszta to powtarzała. NX wyjdzie zimą Wszyscy jednogłośnie uwierzyli w takie ploty. Będzie Luigi's Mansion 3! Super Smash Bros. 5! Nowy Xenoblade i Mario Galaxy! Nikt nie postanowił pomyśleć logicznie i spojrzeć na to z innej strony – przecież to wszystko są tytuły, o których ludzie marzą twórcy wszelkich teorii spiskowych rynku. Oczywiście jest prawdopodobne, że takie tytuły się pojawią – ale bez oficjalnego potwierdzenia teksty typu "podobno będzie Mario Galaxy 3 na NXa" są po prostu śmieszne. Brnąc jednak dalej, news o prezentacji nowej konsoli zaczęła się powtarzać, a później zobaczyłem oficjalne źródło. I faktycznie stało się. O 16:00 czasu polskiego światu został zaprezentowany najnowszy sprzęt giganta z Kioto – Nintendo Switch.
![]() |
| Grafika promocyjna gry Axiom Verge. |
Pierwszy raz o Axiom Verge usłyszałem w 2012 roku, kiedy to ze znajomkiem ze szkolnej ławy zobaczyliśmy pierwszy zwiastun tejże gry. Przypadek sprawił, że był to również okres naszej największej fascynacji serią Metroid. Nie dało się nie zauważyć silnej inspiracji serią: dwuwymiarowa oprawa retro, bronie do wyboru, samotny człowiek na nieprzyjaźnie nastawionym gruncie, klimat science fiction, z tą różnicą, że teraz był on paskudny, ciężki. Minęły lata, sam o grze zdążyłem już dawno zapomnieć. O produkcji przypomniałem sobie rok temu, i jak się okazało zaskakująco niewiele się zmieniło od tamtej chwili. Za grę odpowiedzialny jest jeden człowiek, Tom Happ. Co tu dużo gadać, gość zna się na rzeczy, zaś całokształt robi piorunujące wrażenie.
![]() |
| Logo gry Mighty no. 9 |
Przyznam się wam do czegoś: moje doświadczenia z klasycznymi Mega Manami są znikome. Oryginalne nigdy nie chwyciły mnie za serce, polubiłem natomiast pierwszego Mega Man X. Mimo to, nie spędziłem przy tej grze na tyle dużo czasu, żeby stwierdzić, żebym ją pokochał. Rozumiem jednak podekscytowanie fanów tych gier na wieść o tym, że pierwszy twórca niebieskiego ludzika, Keiji Inafune, chce zrobić coś na miarę swoich klasyków. Nawet nie interesując się zbytnio nowszymi częściami nie mogłem nie widzieć tego, jak seria się staczała, by ostatecznie mało kto o niej pamiętał. Podobno nie była to równia pochyła, ponieważ były tytuły lepsze i gorsze, ale jednak nikt zachwycony nie był. To oznaczało dla mnie jedno – będę mógł podejść do Mighty no. 9 bez okularów nostalgii, na świeżo, jak laik. Lubię takie podejście do jakichkolwiek tytułów, ponieważ wtedy jestem w stanie dostrzec więcej rzeczy zupełnie obiektywnie (i napisać subiektywną recenzję) na to patrząc i (ewentualnie) nie będę rozczarowany. Oczywiście, każdy kij ma dwa końce – jako laik nie dostrzegę wielu odniesień do klasycznych części, które mogłyby zasugerować, że dana produkcja jest jednak lepsza/gorsza niż się zapowiadała. W przypadku Mighty no. 9 mogłem spojrzeć na całość nie jak na nowego Mega Mana, ale jak na nową platformówkę, bez nostalgicznego subiektywizmu.
![]() |
| Grafika promocyjna gry Ziggurat. |
Jakiś czas temu włodarze Nintendo obiecali nam masę gier indie na ich najnowszym systemie stacjonarnym. Co by nie mówić, po części obietnica została spełniona. W prawie każdy czwartek dostajemy jakąś nową grę niezależną w wersji cyfrowej, ewentualnie promocję na którąś ze starszych. Jak to z produkcjami często fanowskimi bywa – możemy trafić na okropny chłam lub na ukrytą perełkę. Gdzie trafił Ziggurat? Zapewne gdzieś po środku. O ile nie lubię dungeon-crawlerów w jakiejkolwiek postaci (dlatego do tej pory nie mogę się przemóc do Person, nie wspominając już o wielu innych grach, które z całą pewnością zasługują na ich sprawdzenie), tak Ziggurat zaintrygował mnie już patrząc na screeny w momencie zapowiedzi wersji Wii U dwa miesiące temu.
![]() |
| Splash screen Super Meat Boy na Wii U. |
Droga była długa i nie bez przeszkód, ale udało się. Super Meat Boy dotarł na konsolę Nintendo i radzi sobie całkiem dobrze. To niezależna platformówka 2D, która zasłynęła kilka lat temu przez swój wyśrubowany poziom trudności. Dzisiaj tytuł ten jest już chyba na każdej maszynce do grania, oprócz Nintendo 3DS i kalkulatora. Jeśli wcześniej graliście w Super Meat Boya, wiecie o tej grze już wszystko. Wersja Wii U nie ustępuje niczym pozostałym. Gra nie jest ocenzurowana, a jedyne zmiany zauważyłem w dostępnym postaciach.
No i oto jest druga część mojego małego poradnika czy warto inwestować w sprzęt Big N. W tej części skupiam się tylko na Wii oraz NDS, moich dwóch ulubieńcach poprzedniej generacji konsol. Nie ma co ukrywać, obie te konsole mają już status "retro", stąd ten wpis będzie raczej dzielił się na dwie części. Pierwsza to, tak jak wcześniej, opis techniczny sprzętu i jego możliwości, dla ludzi, którzy chcą bawić się w kolekcjonowanie retro lub zawsze chcieli spróbować fajnej konsoli sa naprawdę niskie pieniądze. Druga część to polecane przeze mnie gry, która powinna zainteresować przede wszystkim osoby posiadające już Wii U oraz 3DSa, ze względu na wsteczną kompatybilność tych konsol. Podobnie jak ostatnio, polecam przede wszystkim tytuły ekskluzywne na te konsole, chyba, że dany tytuł multiplatformowy jest na tyle inny (i dobry), że warto go sprawdzić również na Wii / NDS.
Pierwszą częśc wpisu znajdziecie tutaj, zaś cały poradnik zawsze będzie dostępny w menu bocznym oraz pod tym linkiem.
Pierwszą częśc wpisu znajdziecie tutaj, zaś cały poradnik zawsze będzie dostępny w menu bocznym oraz pod tym linkiem.
![]() |
| Grafika promocyjna Star Fox Guard. |
Rzadko zdarza się, żeby spin-off dużej marki mógł pokonać oryginał. Są nieliczne wyjątki, które w większości należą do... Nintendo (np. Mario Kart)... ale podobno wyjątki potwierdzają regułę. Podobna sytuacja zdaje się mieć miejsce z najnowszym Star Fox Guard. Gra była dołączana do edycji specjalnej Star Fox Zero, jest jednak dostępna również do oddzielnego kupna na Wii U przez eShopa. Z jakiegoś powodu, z tej dwójki to Guard otrzymał wyższe noty, tym samym kopiąc leżącego brata zdruzgotanego już i tak słabą sprzedażą i narzekaniami na sterowanie. Jak wspomniałem poprzednio, Star Fox Zero moim zdaniem został nieuczciwie oceniony, i o dziwo mam podobne zdanie o Star Fox Guard.
Mały poradnik czy warto inwestować w sprzęt Big N. Artykuł ten powstał ponieważ ostatnio coraz częściej widzę pytania czy warto kupić 3DSa/Wii U lub czym różnią się od siebie wszystkie te wersje jednej konsoli. Nie chcę tutaj
pisać głodnych kawałków o tym, że Nintendo jest lepsze, a co innego jest
gorsze – to tylko i wyłącznie kwestia gustu. Postaram podać się tutaj
garść suchych faktów liczbowych oraz kompletnie obiektywnie do tego
podejść od strony sprzętu. Wymienię również kilka gier na każdy z
poniższych sprzętów, które polecam – to jak można się domyślić jest już
zupełnie subiektywne. W związku z tym, oraz jako że po prostu nie we wszystko jeszcze mogłem zagrać, artykuł ten będzie aktualizowany co jakiś czas. Będzie on również dostępny zawsze pod ręką w menu z prawej strony jako oddzielna podstrona.
Zapewne zauważycie, że wszystko co polecam (oprócz Rayman Legends) jest ekskluzywne dla konsol Nintendo. Konsole Nintendo mają to do siebie, że te najlepsze gry na ich konsole są ich własne. Mógłbym polecić tutaj również Darksiders II, Mass Effect 3, itp., ale zdobycie tych gier akurat na tę konsolę jest trudne i drogie. To świetne pozycje same w sobie, ale będzie taniej, łatwiej i "kompletniej" (tak jak to w przypadku Injustice) kupienie ich na PC lub inne konsole.
Zapewne zauważycie, że wszystko co polecam (oprócz Rayman Legends) jest ekskluzywne dla konsol Nintendo. Konsole Nintendo mają to do siebie, że te najlepsze gry na ich konsole są ich własne. Mógłbym polecić tutaj również Darksiders II, Mass Effect 3, itp., ale zdobycie tych gier akurat na tę konsolę jest trudne i drogie. To świetne pozycje same w sobie, ale będzie taniej, łatwiej i "kompletniej" (tak jak to w przypadku Injustice) kupienie ich na PC lub inne konsole.
![]() |
| Grafika promocyjna Star Fox Zero. |
Jak być może pamiętacie, bardzo pozytywnie zaskoczył mnie Star Fox 64 3D. To było moje pierwsze spotkanie z serią, której fanem nigdy nie byłem. Nie wymagałem też wiele od gry, chciałem jedynie poznać jej fenomen polegający na wyprzedaniu wszystkich premierowych sztuk tytułu będącego remakiem odsłony sprzed ponad dekady. Wprawiło mnie to też w optymistyczny nastrój względem następnej części, jaką jest Star Fox Zero na Wii U.
![]() |
| Niestety mam podobne odczucia. |
Xenoblade Chronicles X jest za duże.
Nie sądziłem, że kiedykolwiek powiem tak o jakiejkolwiek grze, ale jednak. Xenoblade Chronicles X jest grą niespotykanie wielką. Ogrom opcji, miejsc i możliwości jest wręcz przytłaczający. Niestety tak jest od samego początku. Gra nie lituje się nad nami ani trochę i już od pierwszych chwil jesteśmy zasypani informacjami o rzeczach, o których nie mamy pojęcia, i owe informacje tego nie naprawiają. Ale właśnie, zacznijmy od początku.
Polecany post
Seria nieporozumień w Gravity Rush [PS Vita]
Pamiętacie jak jakiś czas temu napisałem Wam wielką wspominkę o tym jak bardzo potrzebne jest mi PSP i trafia do mnie bardziej niż Vita? ...
Top 10
Chmura tagów
3DS
Anime
Atlus
Batman
DBS Card Game
DC Comics
Dragon Ball
DS
Dziennik
Felietony
Filmy
Gry
Kingdom Hearts
Komiksy
Konsole
Marvel
Metal Gear Solid
Metroid
MGS
Monster Hunter
Nintendo
PC
Persona 5
PlayStation
Pokemon
Przeciętniaki
PSP
Recenzja
Seriale
Sony
Spider-Man
Square Enix
Switch
The Legend of Zelda
Ubisoft
Wii
Wii U
X-Men
Xeno
Obsługiwane przez usługę Blogger.













