Nie ma co się oszukiwać. Nasza przyjaźń nie miała szans na powodzenie, ani tym bardziej rozkwitnąć do czegoś większego i bardziej złożonego. Monster Hunter World nie sprawił, żebym nawet polubił serię.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą PlayStation. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą PlayStation. Pokaż wszystkie posty
Tak się niby mówi o tym, że E3 jest najważniejszym świętem graczy. Nie macie jednak wrażenia, że ranga tego wydarzenia co roku jest coraz mniejsza? Czy co roku jednak czekacie tak samo z wypiekami na twarzy zajarani imprezą?
Uwielbiam logikę gracza. Bo co on robi w momencie gdy nie ma już tyle wolnego czasu co kiedyś i granie niezbyt jest po drodzie? Znajduje kolejny tytuł, który trzeba rozgrzebać, fabularnie trwający przynajmniej 50h. W moim przypadku padło na od dawna odkładane Xenogears. Nie było łatwo się wciągnąć, ale już po kilku godzinach gra dało się zorientować, że patrzę na coś więcej niż typowego szablonowego jRPGa.
Wiem, że bardzo długo czekałem na tę grę. Nie mówię tutaj o wstrzymywaniu się z recenzją, ale w ogóle o rozpieczętowaniu pudełka z The Phantom Pain i przeżyciu na własnej skórze makabry Big Bossa. Dzisiaj, dokładnie dwa lata po premierze przyglądam się zwieńczeniu sagi Metal Gear. Przyglądam się i zastanawiam, gdzie to wszystko zaszło. Wezmę pod lupę zarówno prolog, jak i główną część gry.
Jeanne d'Arc na PlayStation Portable to dzisiaj dla wielu graczy hidden gem na przenośkę Sony. Te kilka lat temu, nie znając tego typu określeń, zagrywałem się w to niczym szaleniec dniami i nocami. Patrzyłem na świetnego taktycznego RPG-a, dla którego byłbym w stanie kupić konsolę jeszcze raz. No i przecież to zrobiłem. Zapamiętałem ten tytuł jako coś wyjątkowego, innego i wciągającego, ale... jak jest dzisiaj? Skoro mamy dokładnie dziesiątą rocznicę wydania gry w USA (21 sierpnia 2017), przyjrzyjmy się tej perełce razem.
Niemalże dokładnie rok temu przypominałem sobie razem z Wami jakie to dobre były Crashe na PlayStation, przynajmniej patrząc na różowe okulary nostalgii tamtejszych czasów. Dzisiaj możemy przeżywać te przygody jeszcze raz – Crash Bandicoot N. Sane Trilogy nie zawodzi i dostarcza zabawę taką, jaką zapamiętaliśmy sprzed dwudziestu lat.
Znacie kota Toma i myszkę Jerry'ego? Oczywiście, że znacie, przynajmniej jeśli wychowywaliście się w latach 90 lub wcześniej. Pamiętam do dziś, że po powrocie do szkoły uruchamiało się w telewizorni którąś ze stacji (bodajże tewuen) gdzie były baje z różnego rodzaju zwierzątkami, a między innymi i Tom & Jerry. Chyba nawet komiks miałem z tą dwójką. Kto kibicował myszce? Chyba wszyscy. A co gdybyśmy sami mogli wcielić się w malucha i złoić dupsko złemu kocurowi?
Gdy dokładnie dwa lata temu na rynku pojawiła się gra The Order: 1886, nastąpił kompletny chaos. Ludzie, którzy oczekiwali głębokiej rozgrywki i system sellera, załamali się i przestali ufać deweloperom. Niektórzy nie zawiedli się na tytule Ready at Dawn, ale głównie dlatego, bo też nie interesowali się tytułem w ogóle, trafiając na niego przypadkiem lub po prostu nie tworząc gównoburzy bez wielkiego powodu. Dokładnie dwa od premiery mogę i ja dołączyć do grona osób, którym The Order: 1886 nie jest wyjątkowo obojętną produkcją.
Szczerze przyznam, że w ogóle nie śledziłem żadnych informacji na temat Nier: Automata, w związku z tym kompletnie nic o tej grze nie wiem. Odpuściłem sobie ten tytuł z pełną premedytacją, ponieważ nigdy wcześniej nie słyszałem o serii, nie miałem możliwości jej sprawdzenia, a że przez jakiś czas miał to być exclusive na PlayStation 4, tym bardziej większego sensu w interesowaniu się grą nie widziałem.
Ależ ja byłem w błędzie.
Nie mam żadnego sentymentu do serii Ratchet & Clank, chociaż lubiłem czasami zagrać w dwójkę. Było to już kilka ładnych lat temu i już wtedy marka odnosiła duże sukcesy, o których oczywiście nie wiedziałem Teraz, po kilku latach, jestem zachwycony i chociaż trudno w to uwierzyć, bawiłem się przy pierwszej odsłonie znacznie lepiej niż wtedy, grając w to pierwszy raz.
Drogi czytelniku, chciałbym przedstawić Ci notkę, której... kompletnie nie planowałem. Około dwa tygodnie temu dokonałem niespodziewanego zakupu, którego mimo wszystko nie żałuję. Mowa oczywiście o PlayStation Portable. Ten powrót do przeszłości jest dla mnie zaskoczeniem większym, niż początkowy gigantyczny sukces Pokemon GO i pozytywne zaskoczenie Zigguratem razem wzięte. Nie będzie to jednak wpis wspominkowy dlatego, że mam do czynienia z konsolą retro. PSP było dla mnie przeszłością oraz sprzętem, dzięki któremu sporo zawdzięczam. Oto felieton o przemijaniu, starych grach, sukcesach i porażkach.
![]() |
| Screen z Batman: Arkham Origins. |
Fani superbohaterów nie mają łatwego życia. Komiksy z gościami w pelerynach zdają się nadal trzymać poziom, pomimo kilkudziesięciu lat na karku, ale pozostałe twory popkultury nie wyglądają już tak kolorowo. Co drugi film okazuje się być kaszaną, a i stosunkowo niewielu bohaterów z bogatych uniwersów ujrzało błyski reflektorów. Jeszcze gorzej jest w świecie gier. Superbohaterów tutaj niewiele i jeśli już coś ujrzało światło dzienne, tylko nieliczne przypadki są tymi dobrymi grami. W 2009 roku Rocksteady pokazało zupełnie nowy kierunek w tej kategorii tworząc Batman: Arkham Asylum. Produkcja odniosła również sukces komercyjny, zaś recenzenci niemal jednogłośnie zachwycili się najnowszą wizją mrocznego rycerza. Nic w tym dziwnego, dostaliśmy grę zupełnie nową, świeżą, inną, a przede wszystkim przemyślaną i dobrze zrobioną. Nic do tej pory nie traktowało materiału źródłowego z takim szacunkiem. Arkham Asylum było i jest świetne... ale to nie o tej części chciałbym dzisiaj powiedzieć.
![]() |
| Fragment grafiki promocyjnej Diablo III. Źródło |
Nigdy nie przepadałem za Diablo. Seria nie trafiła w mój czas, ja na nią też kompletnie przypadkiem, to i nie było specjalnie okazji, żeby się lepiej poznać, zaprzyjaźnić. Jest to kolejna "klasyczna" seria, którą ominąłem w swoim życiu, teraz nie żywię do niej specjalnej miłości, nienawiści czy żalu. Gra nie wywołuje u mnie żadnych uczuć. Trochę śmiałem się z maślanych oczu rówieśników na widok oficjalnych zapowiedzi "trójki", później na prawdziwe daty premiery, aż w końcu wypełniły się łzami w trakcie zabawy. Okazało się, że Diablo III nie jest tak dobre, jakby sobie tego życzyli, a cały czar prysnął. I chociaż faktycznie wyglądało to zabawnie, szczerze współczuję wszystkim napaleńcom gorzki smak niespełnienia dziecięcych marzeń. Jak nie trudno się domyślić, i obok Diablo III przeszedłem ze znudzoną miną, pomimo pewnego zainteresowania. Pierwsze gameplaye zainteresowały mnie, stąd w miarę na bieżąco śledziłem informację o trzeciej części. Gdy jednak zobaczyłem ceny, wymogi połączenia z siecią i różne skrajne opinie, przeszła mi ochota na wywalanie pieniędzy w błoto. Byłem ciekaw gry, ale nie na tyle, aby wydać pewną sumę i w ogóle nie cieszyć się z zabawy.
Dwa słowa: Hideo Kojima.
Trzeba to głośno powiedzieć: seria Metal Gear nie jest dla każdego. Ma ona wielu zwolenników, jak i przeciwników. Co zabawne, rzeczy, które chwalą fani są całkowicie krytykowane przez sceptyków. Metal Gear to seria bardzo specyficzna, która nie każdemu przypadnie do gustu i jeśli nie porwie Cię od razu, prawdopodobnie nie zrobi tego w ogóle, ponieważ już dawno o niej zapomnisz. Nawet najlepiej oceniana odsłona, Snake Eater, od samego początku dokazuje swoimi przydługawymi scenkami i nudą.
Polecany post
Seria nieporozumień w Gravity Rush [PS Vita]
Pamiętacie jak jakiś czas temu napisałem Wam wielką wspominkę o tym jak bardzo potrzebne jest mi PSP i trafia do mnie bardziej niż Vita? ...
Top 10
Chmura tagów
3DS
Anime
Atlus
Batman
DBS Card Game
DC Comics
Dragon Ball
DS
Dziennik
Felietony
Filmy
Gry
Kingdom Hearts
Komiksy
Konsole
Marvel
Metal Gear Solid
Metroid
MGS
Monster Hunter
Nintendo
PC
Persona 5
PlayStation
Pokemon
Przeciętniaki
PSP
Recenzja
Seriale
Sony
Spider-Man
Square Enix
Switch
The Legend of Zelda
Ubisoft
Wii
Wii U
X-Men
Xeno
Obsługiwane przez usługę Blogger.













