
Filmowe uniwersum X-Men to chyba jedyne z tych Marvelowskich, które faktycznie lubię. Trudno powiedzieć, co się do tego przyczyniło, ponieważ przez komiksy o mutantach do tej pory nie potrafię przebrnąć. Czy to aktorzy, czy scenariusz czy charakteryzacja, trudno powiedzieć. Oczywiście, nie będę wyjątkiem twierdząc, że to Wolverine jest jednak moim ulubieńcem i często oglądałem film z nadzieją kolejnej akcji z udziałem wściekłego Hugh Jackmana. I chociaż dotychczasowe Wolverine'y nie były filmami o zbyt wysokich lotach, a dla niektórych to najgorsze ekranizacje w dziejach, sam nie podchodziłem do tych tworów aż tak krytycznie. Wieść o tym, że Logan to ostatnie spotkanie z mutantem takiego jakiego znałem napawała smutkiem, ale w ostatnich filmach było widać, że wszystko do tego zmierza.